Była niedziela... Dzisiaj fale były bardzo dobre... Było koło 9 gdy na mojej twarzy znalazły się promienie słońca, które przedostały się przez okno. Powoli odtworzyłem oczy i przeciągnąłem się. Po chwili wstałem i poszedł wziąść prysznic. Gdy skończyłem się myć wyszedł z łązienki nałożyłem tylko specjalne szorty do pływania, zjadłem śniadanie a także dałem jeść Armagedonowi, wziąłem deske i wyszedłem na dwór. Ruszyłem pieszo do plaży. Po jakiś 10 minutach byłem na plaży. Armagedon gdzieś na chwilę poszedł a ja na chwilę położyłem deskę na piasku i patrzyłem na może. Po chwili zobaczyłem jakiegoś psa przy swojej desce.. oooopsss... będą kłopty...
Nagle podeszła jakaś niebiesko włosa dziewczyna
-Przepraszam za niego-uśmiechnęł się-jestem Jane, a to mój pies Damon. Polubił cię.
Zgoniłem jej psa ze swojej deski i wziąłem ją w rękę.
- Jestem Alex, a gdzieś zaraz będą problemy - zaśmiałem się
- Jakie problemy - zapytała dziewczyna
W tym momencie przyszedł Armagedon nastroszył swój grzbiet i zaczął warczeć na jej psa
- Ten problem - zaśmiałem się - To jest Armagedon - spojrzałem na psa który cały czas warczał - Weź się uspokój - warkłem
Ten spojrzał na mnie i przestał, ale się wyprostował i obserwował
Jane?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz