środa, 10 lutego 2016

Od Ashley

Melodia budzika wyrwała mnie ze snu. Była sobota, więc mieliśmy wolne od lekcji. Moje współlokatorki jeszcze stały. Wzięłam szybki prysznic i się przebrałam. Z szafki wyciągnęłam moją ukochaną grę. Cicho wyszłam z pokoju. Na korytarzu spotkałam mojego brata.
-Siema, Ryan - uśmiechnęłam się.
-Witaj, panno Frangipane - powiedział z udawanym brytyjskim akcentem.
-Przestań, nie wychodzi ci.
-Ugh, przynajmniej się starałem. A tak w ogóle to co robisz?
-Czekałam na ciebie
-Na mnie?
-Oczywiście! Zobacz co tu mam!-pomachałam mu przed twarzą płytą.
-Until Dawn?
-Yhym
-Mamy iść zagrać?
-Nie, po prostu ją sobie noszę. Idioto, co się robi z grą?
-Ash, nie przesadzasz?-westchnął.
-O co ci chodzi?-fuknęłam.
-Już dwudziesty raz przechodzisz tę grę. To nie za dużo?
-Spadaj, Ryan - warknęłam i odwróciłam się na pięcie.
-Ash, daj spokój - słyszałam jego głos. Niestety, szłam juz przed siebie. Do sali gier, gdzie znajdowała się konsola. Włożyłam płytę. Już po chwili na ekranie telewizora pojawiła się twarz Chrisa - jednego z bohaterów gry. Westchnęłam i podparłam ręką brodę. Granie bez Ryana to nie to samo. Nagle obok mnie stanął jakiś chłopak. Przez chwilę myślałam, że to mój brat. Myliłam się jednak. Obok mnie stał niebieskooki blondyn z kolczykiem w wardze.
-Grasz?-zapytał.
-Chyba tak - odparłam.
-Mogę się dosiąść?
-Pewnie - powiedziałam i zrobiłam chłopakowi trochę miejsca.

<Luke?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz