-Ok. - zachichotałam nerwowo patrząc nieufnie na psa. Niezręcznie się czułam z obejmującą mnie ręką Cameron'a, ale dawało mi to dziwne poczucie bezpieczeństwa. Dołączył do mojego boku Jaxx, który dotychczas trzymał się bardziej z tyłu. - Wiesz czuję się winna tego, że przesiedziałeś ze mną cały dzień, zamiast z kumplami. - odparłam Wkładając ręce do kieszeni nie powiem zaczęło się robić chłodno, a od morza wiała lodowata bryza wprawiając mnie w gęsią skórkę i przekleństwa w myślach. To tylko niecały kilometr - modliłam się w myślach błagając o brak następstw takich jak przeziębienie. Między drzewami już migały światła budynku szkoły z daleka ale mijały. Tak jak wrócę zjem kolację, włamię się do kuchni i zrobię sobie herbatę. I pójdę sobie potańczyć w jakieś ustronne miejsce, bo mój pokój pewnie będzie zapełniony nie znoszę dzielić z kimś pokoju. Bo wiadomo jakby się miało coś dziać, albo jak chłopaki przychodzą to lepiej się siedzi samemu, a nie gapie dookoła. Kiedy weszliśmy przez drzwi do ciepłego holu o mało nie pisnęłam z ulgi.
-Co tobie? Poparzyły cię drzwi? - zaśmiał się Cameron.
-Wiesz jak tam na dworze piź*ziało?! Czy ty nie czujesz temperatury człowieku?- pisnęłam rozcierając sobie ramiona.
<Cameron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz