-to co powiesz na korki z matmy? - zapytałam.
-pożyjemy zobaczymy, a co ty masz z tymi korkami? - zaśmiał się.
-Powiedzmy, że nie chcę żeby mnie stąd oddelegowano z wyciągniętym środkowym palcem. - zachichotałam.
-A w czym jesteś dobra.
-Chemia i fizyka. - odparłam.
-A co z hiszpańskim?
-Leży i kwiczy. - odparłam rumieniąc się. Boże jak to głupio musiało zabrzmieć. Siedzę na końcu hiszpanii przyjechałam tu jakoś a hiszpańskiego za grosz. Włączyłam na telefonie Kygo-Stay. Rozległ się dźwięk dzwonka Camerona. Odebrał i dał na głośnik.
-Gdzieś ty się zgubił do ch*lery jak my dostajemy po uszach za wagary to ciebie nie ma. - warknął ktoś z drugiej strony.
-Ee... poszedłem daleko żeby po głowie nie dostać tak jak wy. - zaśmiał się Cam.
-Tylko wiesz bez obmacywania mi tam beze mnie, bo sam na pewno nie siedzisz. - rozległ się inny głos.
-A idź. - zaśmiał się i rozłączył Cam.
-Cameron... to jak z tymi korkami? Możemy przychodzić tu bo mając poza mną jeszcze 3 laski w pokoju raczej się nie skupisz. - zaśmiałam się. - Może jeszcze hiszpański?
<Cameron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz