piątek, 12 lutego 2016

Od Andy'ego

No więc wylądowałem w Hiszpanii…i co teraz? Co prawda to tylko przekroczenie granicy ojczyzny i pojechanie gdzieś w głąb nieznanego mi kraju…Chociaż na lekcjach geografii wiele razy omawialiśmy ten kraj, to nawet w tym momencie nie byłem w stanie go pojąć. Gdy chłopaki rzucili pomysł przyjechania tu od razu zacząłem uczyć się hiszpańskiego, w sumie nawet nie wiedząc, czy tu przyjadę. Wujek nie miał nic przeciwko, ciocia też. Nie byłem ich dzieckiem i nigdy nie traktowali mnie swoje dziecko przez co zbytnio nie przejmowali się moim losem, co akurat w tym przypadku wyszło mi na dobre. Stojąc przed szkołą rozglądałem się w koło i podziwiałem widoki. Morze, plaża…pływanie do trzeciej w nocy?! Jak dla nie cud miód i orzeszki, albo i nie…Sebastian nie lubi orzechów. Ma na nie straszną alergię. Nerwowo poprawiając okulary i chwytając walizkę ruszyłem do środka budynku. Wszystko ładnie pięknie, odebranie papierów do klasy, kluczyka i przez weekend mam już wolne. Ciekawe, że Sebuś już przyjechał…Na samą myśl o nim zrobiło mi się gorąco, więc czym prędzej skierowałem myśli w innym kierunku. Stanąwszy przed drzwiami z numerem „4” nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. Nim zdążyłem odstawić walizkę na bok i zamknąć drzwi rzuciły mi się w oczy dwie przytulone niczym misie postacie, oczywiście Tuńczyk i Dyluś. Młodszy obejmował starszego w taki sposób, że ten nie był wstanie wstać z łóżka i się przywitać. No więc ja wpakowałem się do nich. Uściski i przytulasy nie miały końca, dawno żeśmy się nie widzieli. Ale gdzie Sebastian i Lucek? Niedługo później dorwaliśmy czerwonowłosego na korytarzu. Kolejne uściski i przesiadywanie u nas w pokoju, niestety Lucek był w innym. Gadka szmatka czas leciał a ja byłem chyba jedyną osobą która najmniej angażowała się w konwersację. Myślami wciąż wyczekiwałem naszej tak zwanej „mamuśki”, czyli nikogo innego jak Sebka. Wszyscy już przyjechaliśmy, oprócz niego. Luther w końcu poszedł do siebie do pokoju, jak twierdził jeszcze się nie rozpakował, więc zostaliśmy tylko we trójkę.
- Tuńczyku… - zacząłem niepewnie zagadując kolegę. – Wiesz co z Sebastianem? – spytałem czując się przytłoczony wyczekiwaniem.
On tylko wzruszył ramionami na co westchnąłem i spuściłem głowę ze smutkiem.
- Spokojnie, do jutra pewnie przyjedzie, wtedy będziesz mógł z nim rozmawiać. Do woli, aż do upadku, aż do pójścia spać.
Uniosłem głowę i spojrzałem na niego spod gęstej czupryny. Miejmy nadzieję, że ma rację.
Nadszedł wieczór no i kto inny jak nie Tuńczyk zajął łazienkę. Tyle, że nie sam…Kopciuszek przemknął tuż za nim. Zamierzają myć się razem? Nie wnikam…Wspiąłem się na górną koję piętrowego łóżka i ze zdenerwowania zacząłem układać ubrania, który przewiozłem. To znaczy…wyjmowałem złożone ciuchy, rozkładałem je i ponownie składałem. I tak zrobiłem dobrych pięć tur. Schowałem ubrania do szafki i czekając aż zwolni się łazienka ponownie wróciłem na łóżku. I tak dziwnym trafem przysnąłem.
Obudziłem się w środku nocy i tak jakoś dziwnie stwierdziłem, że powinienem wziąć prysznic…jak pomyślałem, tak zrobiłem i dosłownie po kilkunastu minutach czyściutki i przebrany w koszulkę na ramiączka oraz krótkie spodenki wylądowałem w łóżku. Kopciuszek oczywiście przez sen tulał się do Tuńczyka, który spał teraz z uśmiechem na ustach. Ciekawe co się działo kiedy spałem…
Ranek, budzę się w łóżku, które oryginalnie należało do Żelka…Ziewnąłem tylko i przeciągając się wróciłem na swoje łóżko które…Było posłane? O czym ja nie wiem? Ścielę łóżka przez sen? Westchnąłem cicho i zacząłem machać nogami w powietrzu. Cisza, nuda, spokój. Do chwili. Usłyszałem zgrzyt przekręcanego zamka, otwieranie drzwi i…Sebastiana wchodzącego z walizką do naszego pokoju. Oniemiałem, lecz nie trwało to długo. Sebuś, mój Sebuś z marzeń sennych i erotycznych fantazji. Przyjechał.
-SEBASTIAN!-ryknąłem na całe gardło i zeskakując z łóżka rzuciłem się w jego stronę jak stęsknione dziecko do matki.
Przytuliłem mocno chłopaka, który zdołał jedynie odstawić walizkę i zamknąć za sobą drzwi.
-PRZYJECHAŁEŚ!!!-darłem się w niebogłosy i miałem głęboko w dupie, że budzę zakochanych śpiochów.
Sebastian? :v

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz