Musiałem bardzo mocno poprosić swoich rodziców, bym mógł pojechać z moimi przyjaciółmi do Hiszpanii. Nie wiem dlaczego, ale moja mama nie przepadała za moimi starszymi kolegami.
A, nie, jeszcze Andy był ode mnie młodszy. Ale był bardzo mądry… I ładny. Ale nieważne, bo mamusia tak czy siak za nim nie przepadała.
Mój tata był jednak bardzo kochany i wybłagał moją mamę, bym mógł pojechać z chłopakami do Hiszpanii. Nie wiem co jej zrobił tamtej nocy, chyba bil, bo mama strasznie krzyczała, a następnego dnia miała na swojej szyi takie wielkie czerwone kropki, jak czasem ma Alcio albo Lucek. Może bawią się z pijawkami? No i nie poszła tamtego dnia do pracy . Ale przynajmniej uznała, że mogę iść do tej szkoły w innym kraju, bo chemie i tak miałem już poprawianą.
I tak właśnie znalazłem się przed wejściem do szkoły. Trochę się balem do niej wejść, z powodu, że nie było przy mnie nikogo, mamy, czy taty, nawet nikogo z naszej paczki. Przez chwile przeszło mi przez myśl, że może zrobili sobie ze mnie jaja i naprawdę nie mieli zamiaru tutaj przyjechać.
Nie, oni tacy nie są – powiedziałem w myślach, otwierając drzwi i wchodząc na hol główny. Musiałem pójść do sekretariatu po wszystkie informacje, do jakiej klasy należę i w jakim pokoju będę spały. Miałem nadzieje, że będzie tam ktoś z moich przyjaciół, bo jeśli nie, to nie mógłbym zmrużyć oka w nocy przez te parszywe koszmary.
Poszedłem do swojego pokoju numer cztery. Tak jak numery, było tam tyle samo łóżek. Wybrałem jedno z nich, które chyba nie było przez nikogo używane. Miałem przynajmniej taką nadzieje. Zauważam, że ktoś leży na jednym z posłań. Gdy tylko widzę niebieską czuprynę, już wiem kto to jest. Uradowany podbiegłem do chłopak i się wręcz na niego rzuciłem, zamykając go w szczelnym uścisku. Czyli jednak mnie nie okłamali! Będę mógł zasnąć!
O ile Alcio się na to zgodzi… Zwykle spałem zawsze z Sebastianem albo Luckiem… Z moim Alciem nigdy.
- Alcioo…- zaskomlałem, jednak bardziej przypominało to wycie, brawo, Dylan, brawo. Chłopak o błękitnej czuprynie spojrzał na mnie gniewnym spojrzeniem. A, brawo Dylan razy dwa, naprawdę, brawo. – Znaczy się… Tuńczykuuuu… Wiesz, że mam koszmary nocne i…
- Tak wiem, że ktoś musi z Tobą spać… - powiedział za mnie starszy, uśmiechając się szeroko. Usłyszałem za sobą odgłos otwieranych drzwi. Byłem jednak zbyt leniwy by zobaczyć kto to, zauważyłem jednak, że Alcio uśmiechnął się jeszcze szerzej. Chwile po tym poczułem, jak ktoś mnie gniecie. Andy!
Zaczęliśmy się wygłupiać, później zeszliśmy z Alcia i on wraz z Haribo wyszli z pokoju, mnie zostawiając. Zrobiło mi się trochę przykro ale przyszli z powrotem prawie od razu. Z Luckiem! Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. O naszej podroży, jak się czujemy, jakie są nasze pierwsze wrażenia. Ale nadal nie było Sebcia! Widziałem smutek w oczkach najmłodszego. Bardzo lubił naszą, jak to mówił Alcio – mamusie. Byliśmy pewni, że Sebastian przyjedzie następnego dnia z rana, bo może coś go zatrzymało, co było nawet pewne. Przecież nie mógłby zostawić swoich dzieci na lodzie! Co byśmy bez niego zrobili?
Wieczorem Lucek musiał pójść do swojego pokoju, mówiąc, że jeszcze się nie rozpakował. Alcio poszedł do łazienki, a ja, pod wpływem chwili, poszedłem za nim. Usiadłem na samym środku łazienki, na zimnych kafelkach, spoglądając na chłopaka. Tuńczyk odkręcił kran, tym samym nalewając do wanny wody. Chłopak powoli zaczął ściągać z siebie ubrania. Ja nadal na niego spoglądałem jak myszka w najlepszej jakości serek.
- Co tak patrzysz, Dyluś? – spytał, uśmiechając się jakoś dziwnie. Wzruszyłem na to pytanie ramionami.
- Um… A cos w tym złego, Tuńczyku? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie, nie będąc pewnym, czy zrobiłem coś źle. – Mogę się z tobą umyć? Proszę…? – spytałem słodko. – Nie zajmę w wannie dużo miejsca! Obiecuje! – powiedziałem, składając ręce w stronę chłopaka, jakbym się do niego modlił. – Plosssieee~!
Tuńczyku? Co zrobisz z tym fantem? ^~^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz