Ten tylko wzruszył bezradnie ramionami. Czyli nie wiedział? Hmm, ciekawe.
- Um… A coś w tym złego, Tuńczyku? - odpowiedział pytaniem na pytanie, chyba nie wiedział, czy zrobił coś źle. – Mogę się z tobą umyć? Proszę…? – spytał słodko. – Nie zajmę w wannie dużo miejsca! Obiecuje! – powiedział, składając rękę w moją stronę, jakby się modlił. – Plosssieee~!
Spojrzałem na niego, jak na dziecko, które nigdy w życiu się nie kąpało. No, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Przewróciłem oczami i zgodziłem się. Jakbym tego nie zrobił, to tak czy siak by nalegał, nalegał, a mnie by głowa bolała, ja już wiem jako on jest. Nie wiem jakim sposobem, ale był już rozebrany i wskoczył do wanny, niczym zdziczały pies. Pokręciłem głową i zdjąłem ostatnią część garderoby, bokserki. Wszedłem do wanny, usiadłem za młodszym, który zaczął chlapać wodą. Tak, to jest małe dziecko, w stu procentach, bądź nawet więcej. Pokręciłem głową i objąłem go jedną ręką, tak, żeby dosięgnąć do kurka, który zamknąłem. Następnie, tak czy siak, go przytuliłem. Oparłem podbródek o jego ramię, a językiem polizałem. Ten spojrzał na mnie i się uśmiechnął, po czym ochlapał moją twarz, tak, norma. Szybko przyssałem się do jego szyi, na której pozostawiłem malinkę. Oderwałem usta od jego słodkiej, delikatnej i ponętnej szyi. Zabrałem gąbkę, którą wrzucił do wanny, kiedy? Nie wiem. Nalałem żel na gąbkę, po czym zacząłem namydlać ciało młodszego. Ten oparł się o mnie wygodnie, miał zamknięte oczy, on tutaj zaśnie. Zaśmiałem się gardłowo i cmoknąłem go w policzek. Zatrzymałem się na jego koledze, z którym nieco się pobawiłem. A on tylko mruczał pod nosem, aż się uniósł i spojrzał na mnie.
- ALCIO NO! – burknął.
- Tak, tak, wiem. – odparłem.
Zacząłem spłukiwać pianę z jego ciała, a sam zabrałem się za mycie własnego, co dość szybko mi poszło. A młody znowu powrócił do wygodnego leżenia na mnie...
- Nie pozwalasz sobie? – spytałem gryząc lekko jego policzek, na co ten tylko potargał moje włosy.
Z nim się nie dogadasz, poważnie mówię. Raz się zachowa normalnie, ale to ciężkie do zobaczenia, bo po chwili zachowuje się tak jak zwykle… Lekko dźgnąłem go w bok, na co się poderwał z wanny, dziwnym sposobem był już poza nią. On to jest walnięty, czasem nawet aż za bardzo… Sam wstałem i sięgnąłem po ręcznik, którym się szybko wytarłem. Założyłem bokserki i spojrzałem na kolegę, który stał, a z niego ociekała woda. Pokręciłem głową. Podszedłem do niego i zacząłem go wycierać.
- Z tobą jak z dzieckiem. – powiedziałem.
On nic sobie z tego nie zrobił, bo już po chwili, kiedy go wytarłem, założył bokserki i rzucił się na mnie, żebym go zaniósł do pokoju, wut… Dobra, on jest czasem aż przerażający. Chciałem postawić go na ziemi, ale on nie pozwolił mi na to, więc automatycznie musiałem spuścić wodę, ale nie mogąc upuścić kolegi. Udało się! Dokonałem tego! Jednak zamoczyłem mu nieco włosy, przez co oklapły mu na twarz i wyglądał jak mokry szczur. Podniosłem się, po czym wyszedłem z łazienki, ręcznik leżał na podłodze, ale to szczegół. Zgasiłem światło i podszedłem do łóżka Dylana, na którym go położyłem. Chciałem iść tylko umyć zęby, a on się pytał gdzie idę i po co… Odparłem, że idę umyć zęby, szybko ruszyłem do łazienki, z której przed chwilą wyszedłem. Zapaliłem światło, podniosłem ręcznik z kafelek i przewiesiłem go przez wannę. Następnie zabrałem się za mycie zębów, które poszło mi sprawnie. Wypłukałem pianę z ust i wróciłem do pokoju. Andy minął się ze mną w drzwiach i zajął łazienkę, a ja rzuciłem się na łóżko Dylusia. Chłopak patrzył na sufit, objąłem go ramieniem i przytuliłem lekko do siebie. Ten na mnie spojrzał i uśmiechnął się. Wtulił się we mnie, a dokładniej to wziął poduszę i położył ją na mnie. Nie miałem poduszki, więc zacząłem sięgać po swoją, którą ledwo dosięgnąłem (choć moje ciało było poza strefą łóżka kolegi, ale udało się! Wróciłem do poprzedniej pozycji i podłożyłem pod swoją głowę. Andy wyszedł z łazienki dość szybko, zgasił światło i położył się na swoim łóżku. Mruknąłem do dwójki kolegów „Dobranoc, ero.ty.czny.ch”, no i oberwałem w głowę od Dylana.
- Za co? Czy coś się stanie jak Ci się to przyśni? Chyba, że nikt Cię nie roz.dzie.wi.czył. – burknąłem.
Młodszy zesztywniał, ale nic nie mówił, siedział cicho, nie chciał udzielić mi odpowiedzi. Czyli na to wychodzi, że to prawda. Oj młody, młody… Co ty byś bez nas zrobił? Przytuliłem go bardziej do siebie i wymruczałem mu do ucha „Myślałeś o tym kiedykolwiek? Z kim byś chciał to robić?”
Dyluś? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz