poniedziałek, 15 lutego 2016

Od Alexisa - c.d Dylana


- A wy czemu mi nie pomagacie, tylko siedzicie cicho? – spytał resztę grupy, chyba się obrazi. – Jasne, róbcie sobie jaja z biednego Dylana, bo czemu nie – fuknął. Chciałem wstać, ale ja jeszcze bardziej zacisnąłem swoje dłonie jego talii. – Tuńczyku, puść mnie~~! – jęknął, tym samym błagając mnie, bym go wypuścił „z więzienia”, jednak ja nic z tego nie zrobiłem, jedynie się uśmiechnąłem łobuzersko. Chciał ze mnie zejść, przez co zaczął się wiercić, a ja jedynie cicho syknąłem, a reszta zaczęła się śmiać. Zaprzestał się wiercić, po czym spojrzał na mnie, był zdziwiony.
– Um… Alcio? Stało się coś? - spytał z troską.
„A to, że mi stanie przez Ciebie to jest wytłumaczenie? Problem w moich spodniach to będzie twoja sprawka” Spojrzałem na niego i pokręciłem przecząco głową, nie musi jeszcze wszystkiego wiedzieć… Reszta chłopaków patrzyli na nas ze śmiechem w oczach.
- Szykuje się ostra noc. – usłyszałem śmiech Lućka.
Zignorowałem go i puściłem młodszego, który nawet nie zszedł ze mnie. Wciąż patrzył się, jakby się zmartwił. Zaśmiałem się krótko i znowu go objąłem. On mnie załamuje, może nic nie odwali… Nie wiem, ale jedno wiedziałem doskonale. Było ciepło, więc może zamoczymy się w wodzie, przy której byliśmy. Zrzuciłem z siebie chłopaka i wstałem, po czym wziąłem go na ręce. Spojrzał na mnie niepewnie, przy czym zadał pytanie co robię. Jednak nie odpowiedziałem. Powoli kierowałem się w kierunku wody, chłopacy wiedzieli co zamierzam uczynić, ale Dylan nie, do momentu kiedy woda zaczęła dotykać jego pleców, które były przysłonięte koszulką. Zaczął momentalnie piszczeć. Uśmiechnąłem się szeroko i ruszyłem jeszcze dalej, woda dopiero była na wysokości mojego brzucha, aż w końcu zacząłem kucać, a na końcu wrzuciłem go do wody. Szybko wynurzył się spod wody, szybko podszedłem do niego, wziąłem go na ręce. Wyglądał w tym momencie jak szczur, jeszcze zaczął mnie bić za to co zrobiłem. No i darł się, że nie mam tak robić. Wyślizgnął się z moich rąk, szybko znalazł się za mną, a ja, nim cokolwiek zrobiłem, znalazłem się pod wodą, jeszcze młodszy usiadł sobie na moich ramionach, a rękoma przytrzymywał moją głowę. Ciekawe jak zareaguje, gdyby mnie „przypadkiem” podtopił. Można spróbować. Początkowo „próbowałem” się wynurzyć, ale nie mogłem, więc ustałem. Słyszałem zaniepokojenie w głosie młodszego, prawie zszedł z moich barków, a ja w tym momencie się podniosłem. Niemal spadł, ale ostatecznie został tam gdzie siedział. Uśmiechnąłem się szeroko. Odchyliłem głowę do góry.
- ALCIO! NIGDY WIĘCEJ! – wydarł się i zaczął bić mnie po twarzy, na co syknąłem. – Masz za swoje!
Bez jakiegokolwiek słowa ruszyłem w stronę akademika. Nie chciało mi się siedzieć, zresztą, byłem cały przemoczony, więc lepiej się przebrać. Dobrze, że reszta się nie dołączyła do podtapiania mnie, inaczej by to się skończyło jeszcze gorzej.
- Gdzie idziemy? – spytał chłopak, który siedział na moich barkach.
- Do akademika. – powiedziałem.
~
Przez resztę drogi nikt się nie odzywał, jedynie w pokoju zaczęliśmy rozmawiać na temat udawania, że umarłe. Zacząłem się śmiać. Przytuliłem, jeszcze nieco nagie ciało, Dylana, który był w samych bokserkach, pomijam, że ja też siedziałem w samych bokserkach… Siedzieliśmy na łóżku młodszego, rozmawialiśmy jeszcze chwilę, aż do pokoju wszedł Andy, bez dwójki, powiedział, że zapomniał czegoś, ale to wziął i poszedł. Spojrzałem na zamykane drzwi, a gdy się upewniłem, że nikt nie wejdzie, natychmiastowo rzuciłem się na młodszego, którego zacząłem gilgotać, a ten się śmiał w niebogłosy.
- A-Alcio… Przestań… - wysapał śmiejąc się.
Jednak tego nie uczyniłem i kontynuowałem… W końcu przestałem i cmoknąłem go w policzek, a raczej ugryzłem. Lubiłem to robić, a on wtedy się dziwnie na mnie patrzył, w tym przypadku było tak samo. W sumie obawiałem się tylko jednej rzeczy, że w końcu zacznę go traktować poważnie. Eh… Tego nie chciałem, a on? Nie, nie spytam go o to teraz… Z moich rozmyśleń wyrwało mnie przytulenie się chłopaka do mojego ciała. Leżałem na jego łóżko, z nim na sobie, więc no.
- Idę się wykąpać. – zakomunikowałem. – Idziesz ze mną, czy wolisz się z kimś innym wykąpać? – spytałem, a mój głos nieco się, zasmucił? Eh… „Po co ja go o to pytam? Pewnie i tak woli się kąpać z Sebastianem… A może się zgodzi?”
Dylciu? Alcio tego nie potrafi, nie potrafi mieć twardej ręki do tego słodziaka ;_;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz