„Myślałeś o tym kiedykolwiek? Z kim byś chciał to robić?”
Poczułem jak po moim ciele przechodzą ciarki, wraz z pytaniem, jakie wyszło z ust starszego. Dlaczego on musiał być.. No właśnie, taki. Na to nie było żadnego dobrego określenia. On był dziwny. Ale za to go lubiłem! Nikt z nas nie był normalny.
Tak, mamusia także nie była, trzeba było to przyznać. On także miał jakieś odpały. Ale to zawsze mamusia! (<3 kc mama)
- Alcioo, ale Sebuś mówił, żebym o tym nie myślał, bo od myślenia o takich sprawach strasznie boli głową – mruknąłem, zgodnie z prawda. Pamiętałem jeszcze dzień, kiedy miałem mieć po raz pierwszy lekcje wychowania do życia w rodzinie, ale najstarszy z naszej paczki zakazał mi chodzić na te lekcje, mówiąc, że nic mnie nie nauczą, tylko dostane migreny, bo „Co cię będą patyki w gniazdku obchodziły!”.
Ale co mają ptasie gniazda do rodziny?
- Od tego najwyżej będzie cię du.pa bolała, Dylusiu – usłyszałem głęboki głos przy swoim uchu. Uderzyłem chłopaka lekko w ramie.
- Nie mów tak! – pisnąłem cicho, czując, że moja twarz nabrała innego koloru nic zwykle, bo niewyobrażalnie mnie piekła. – To… To głupio tak mówić – burknąłem pod nosem. – Może myślałem kiedyś, o tym… Ale nie wiem z kim chciałbym to zrobić, Tuńczyku – wyznałem wreszcie. Chociaż było ciemno, to wiedziałem, że Alcio w tamtym momencie uśmiechnął się pod nosem. Na pewno to zrobił. Za długo go już znalem, za dużo nocy z nim przespałem~!
Woah, ale ze mnie poeta. Od dzisiaj nazywajcie mnie Dylan Szekspir. O! Nawet pasuje!
- Huh, to przecież wiadome, że raczej nie wiesz – powiedział, a ja poczułem jego usta na swojej szyi. Zaśmiałem się cicho na to uczucie. Ja tam miałem łaskotki! – Ale wiesz, jak będziesz czegoś potrzebować w tych sprawach, to ja ci zawsze doradzę – zamruczał, jakoś tak… Wow. Moje policzki coraz bardziej paliły! Co się dzieje? One płoną?!
Ma ktoś wody?! Pomocy!
- Ok-kay – jęknąłem, czując zęby chłopaka na swojej skórze przy obojczykach. Znowu bawił się w pijawkę? Dlaczego to ich tak bardzo fascynowało? – Al-lcio – wydal z siebie dziwny dźwięk, który zwykłym nazwać za bardzo nie mogłem. – Proszę, p-przestań. Dziwnie się przez to czuje – sapnąłem, trochę zniesmaczonym swoim zachowaniem. Dlaczego taki wtedy byłem? Kto mnie zaczarował?
Czyli czarownice naprawdę istnieją?! A może rekin ze „Szczeeki” wyszedł znowu z wody?!
Seeeeebuuuuś! Mamo! Gdzie jesteś?!
Ja się boje…
<Alcio? Dylanek chyba ma downa.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz