sobota, 13 lutego 2016

Od Alexisa - c.d Dylana


Szliśmy na plażę w ciszy. Zastanowiło mnie jak to wszystko będzie, Sebuś przyjedzie, bądź już przyjechał... A co jeśli coś się rozwali na wyjeździe tutaj? Jeśli ktoś się na poważnie z kimś zwiąże na poważnie, co wtedy jeśli jeden zostanie bez pary? Uhh... To wszystko jest takie... Takie skomplikowane.
Na samej plaży spojrzałem na dłoń Dylana, jakoś rzadko kiedy miałem okazję do trzymania go, więc skorzystałem z tego i splotłem nasze palce, przez co trzymaliśmy się za ręce. Najczęstsze zdarzenie było to, że Seba i Lucek zawsze go trzymali za ręce, a ja rzadko to robiłem, bo jakoś nie miałem okazji, ani za bardzo na to chęci. Mało kiedy ukazywałem uczucia, względem kogoś, nie lubiłem tego robić. Jednak uwielbiałem trzymać Dylcia za rękę, gdy byliśmy sami, zawsze się bałem, że osoba trzecia mogłaby go zabrać ode mnie i sam się nim zająć, a ja z tego nic bym nie miał... Rzadko, ale jednak, robiłem to tak niespodziewanie, że osoba była zaskoczona... Momentalnie młodszy mruknął coś pod nosem, chyba go ciekawiło, czy mama już przyjechała. Popatrzyłem na niego, patrzył na piasek, po którym chodziliśmy. Oj młody, młody...
- W której klasie jesteś? – zapytał ciekawy. – Mam nadzieje, że będę z którymś z was, bo nie chciałbym być sam. Będzie mi smutno. Bo kto pomoże mi z jakąś kartkówką? Na przykład w biologii z anatomią czy jakimś układem rozro.dczym, co nie wiem, czym jest? Ja tego nie umiem! Czuje, że obleje te wakacje – burknął, przytulając się do mojej osoby, chyba chciał się w ten sposób uspokoić. Jednak zamiast tego dostał czkawki, chyba od zbyt częstego połykania powietrza podczas mówienia.
Zacząłem się śmiać.
- Niestety, ale nie wiem. Ja jestem w klasie A, reszta, nie wiem jak z nimi... Ogólnie to wiesz, że podobno czkawkę leczy się pocałunkiem? - spytałem uspokając swój śmiech.
Niższy na mnie spojrzał, jakbym był jakimś, nie wiem, jego autorytetem, bądź chodzącą mądrością. Patrzył chwilę, nic nie mówił, tylko oddychał, aż czknął. Uśmiechnąłem się w jego kierunku. Zatrzymałem się i lekko przyciągnąłem do siebie młodszego. Zawsze można spróbować, no nie? Objąłem go swoimi ramionami i z wielkim uśmiechem wpiłem się w jego usta, które były takie słodkie, delikatne... O których można tylko śnić i marzyć. Chłopak momentalnie zamarł, jednak nie zraziło to mnie. Momentalnie zaczął powoli odwzajemniać pocałunek, w tej chwili miałem gdzieś, że mogą na nas patrzeć. Ignorowałem wszystkich dookoła, liczył się tylko Dylan, który szybko się odnalazł w pocałunku. Nawet próbował wepchnąć język do moich ust, na co mu w końcu pozwoliłem...
Momentalnie usłyszałem gwizdy, wiadomo kto to był. Odsunąłem się od młodszego, który na mnie spojrzał niepewnie, a potem na kolegów. Wypuściłem go z objęć, tym samym znowu złapałem go za dłoń, posyłając przy tym słodki uśmiech.
- Uczysz Dylcia od podstaw? - zaśmiał się Lucek.
- Ktoś to musi zacząć robić. - odparłem.
Kątem oka spojrzałem na kolegę, który patrzył się na mnie, a potem na kolegów. Cicho westchnąłem i ruszyłem przed siebie, razem z młodym u boku. Wszedłem między kolegów. Nawet był już Seba, z którym się przywitałem, szedł koło mnie, czyli wielki uścisk. Dołączył się nawet Dylan, ale szybko znowu stanął obok mnie… Szliśmy, nie wiadomo gdzie. Najlepiej to pozwiedzać plażę, tak, idealny pomysł, który, jak wiadomo, nie kończy się sucho. Jednak to później nastąpi, chyba…
Zatrzymaliśmy się w końcu i usiedliśmy na piasku. Andy był chyba w raju, że przyjechał Sebastian, w końcu co zrobimy bez naszej MAMUSI!? Hehe… Tylko Lucuś siedział sam, bo to wyglądało w ten sposób: Andy siedział wtulony w Mamusię, a Dylan siedział na moich nogach, a Lucek sam. Uh… Złapałem za ramię czerwono-włosego, jednak zignorował to. Oplótł swoje kolana, o które oparł czoło, którym walnął kilka razy… Co za, grr… Pokręciłem głową. Objąłem niższego, po czym przyssałem się do jego szyi, na której pozostała kolejna malinka. Chłopak zakrył swoją twarz, przy czym się zaczął śmiać. Odwróciłem go do siebie.
- Rumienisz się? – spytałem śmiejąc się.

Dylciu? Przyznaj się!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz