-To akurat nie było zabawne. - podkuliłam nogi pod brodę. Przyłapałam się na patrzeniu na niego. Nosz... utkwiłam spojrzenie w jakimś martwym punkcie czyli na falach oceanu byle tylko nie patrzeć mu na usta i brzuch. Nie czułam się zbyt komfortowo w jego objęciach. Jaxx widząc, że się boję położył pyszczek na moich kolanach i liznął mnie przyjacielsko po policzku. Otarłam skórę ręcznikiem i pocałowałam nos psa. - Tak się całuje Jaxx. - zachichotałam. Pies od razu się rozpogodził na ten ton głosu. - Lubisz zwierzęta? - zapytałam.
-Tak. - odparł po chwili namysłu.
-Ja też. - uśmiechnęłam się. No Katy przypomnij sobie 50 sposobów na wyjście z niezręcznego milczenia. - Jestem popiep*ona na 50 sposobów - mruknęłam ze śmiechem.
-Mam zacząć się bać? - zapytał pokazując oba rzędy swoich białych ząbków... "Stop, przestań się na niego gapić" przypominałam sobie
-Zależy... - poruszyłam zabawnie brwiami. Walczenie z tym, żeby nie patrzeć na jego brzuch czy usta było trudne więc dla pewności przygryzłam swoją wargę by w razie czego pamiętać. To jest mój sposób na zapamiętywanie. - Cameron mam prośbę odparłam cicho.
-jaką?
-Do wyboru albo załóż koszulkę, albo przestań tak sek... dobrze wyglądać. - poprawiłam się szybko, czując jak rumieniec rozlewa się po moich policzkach, puściłam wargę bym nie pogryzła jej do krwi przez przypadek. Jaxx odszedł kawałek dalej i wąchał krzaki oraz ziemię. Czyli to co robi zawsze jak mu się nudzi.
<Cameron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz