wtorek, 16 lutego 2016

Od Dylana cd. Alexisa

- A-Alcio… Przestań… - wysapałem, śmiejąc się przy tym. Wiedziałem, że jeśli chłopak będzie robił tak dalej, to wreszcie nie wytrzymam i się po prostu nasikam na pościel.
Tuńczyk jednak tego nie wiedział i był głuchy na me prośby i kontynuował swoją piekielną torturę, a ja zwijałem się pod nim ze śmiechu. Jednak w końcu przestał, na co odetchnąłem z ulgą, a ten ugryzł mnie w policzek, jak to miał już w zwyczaju. Kiedy robił mi to po raz pierwszy, myślałem, że przyjaźnie się z jakimś kanibalem i uciekłem do Andy’iego, by mnie uratował przed tym zombie. Jednak po dłuższym czasie się do tego przyzwyczaiłem, a Alcio nie zjadł jeszcze mojego mózgu.
Ale i tak cały czas byłem na baczności.
Przytuliłem się do chłopaka, chcąc się uspokoić po ataku na moją osobę. Jego zapach, zapach jego perfum, płynu w jakimś się mył, proszku do prania dla jego ubrań… Nie wiedziałem dlaczego, ale odprężało mnie to. Nawet bardzo.
Dlatego jęknąłem cicho, kiedy ten się ode mnie odsuną, wstając z łóżka. Moja żyjąca meliska sobie poszła! I co ja teraz pocznę?!
- Idę się wykąpać – zakomunikował po czasie. – Idziesz ze mną, czy wolisz się z kimś innym wykąpać? – spytał, a jego glos drastycznie się zmienił, nie wiedziałem, dlaczego. Zrobiłem coś źle? Znowu? Dylan, ale z ciebie głupek! Ranisz jedynie swoich przyjaciół. Ranisz Alcia!
Jak możesz?!
- Chce z tobą! – powiedziałem, może nawet za entuzjastycznie.
I za głośno.
Chłopak spojrzał na mnie z lekka zdziwionym wzrokiem, ale zaraz po tym zaczął się śmiać. Byłem wtedy śmieszny? Poprawiłem mu humor?! Dobra, to się liczyło! Nic inne! Tylko to!
Dylan, jesteś geniuszem.
Weszliśmy do łazienki, po czym Alcio zamknął za nami drzwi na zamek. Podszedłem do wanny i odkręciłem kran, wpuszczając ciepłą wodę, przy tym nalewając trochę płynu, aby na wierzchu zrobiła się piana. Rozebrałem się i wszedłem jako pierwszy do wanny.
Spojrzałem w stronę Tuńczyka, który nic jeszcze nie ściągnął.
NIC.
- Alcioooo~! – jęknąłem. – Na co czekasz? – spytałem słodko.

Alcio? No, na co czekasz? On czeka :<

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz