czwartek, 11 lutego 2016

Od Malii cd Luke

Wstałam wcześnie rano i ogarnęłam się. Niestey trafił się dzień w którym rozpierała mnie energia. Czyli dzisiaj będę nie to wytrzymania. Ubrałam niebieską koszulkę, niebieskie trampki i krótkie, jeansowe, czarne spodenki. Na głowie zawiązałam czarną bandamke. Wyszłam z pokoju z słuchawkami w uszach słuchając ulubionej muzyki i nucąc melodię pod nosem. Przed salą lekcyjną byłam kilka minut przed czasem. Usiadłam w ławce pod oknem na końcu sali. Rozpoczęła się matematyka. Mój znienawidzony przedmiot trwał jakieś 5 minut, gdy do sali wszedł spóźniony Luke.
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie- powiedział uśmiechając się do nauczyciela, po czym pokierował się do mojej ławki. Usiadł koło mnie.
-Hej- powiedziałam wesoło
-Widzę, że kogoś tu rozpiera energia- chłopak się cicho zaśmiał
-Aż tak to widać?- z mojej twarzy nie chciał zejść uśmiech.
<Luke?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz