Usiadłem obok dziewczyny i zacząłem się wypakowywać.
- Hej - powiedziała wesoło.
- Widzę, że kogoś tu rozpiera energia - zaśmiałem się.
- Aż tak to widać? - spytała, a uśmiech nie chciał zejść z jej twarzy.
- Myślę, że odpowiedź na to pytani znajdziesz sobie sama - odparłem.
- Proszę o ciszę! - zawołał nauczyciel.
Poprawiłem się na krześle, po czym zacząłem rozwiązywać zadanie, które kazał zrobić. Zadanie nie było trudne więc dość szybko udało mi się je skończyć. Wyprostowałem się i odłożyłem długopis. Malia nadal pisała jakieś obliczenia, pan Pardo chodził po klasie i przyglądał się uczniom.
- Skończyłeś? - spytał podchodząc do mnie.
- Tak - odparłem, a on wziął do ręki mój zeszyt.
- Dobrze, poprawny wynik - powiedział i poszedł w stronę innych.
- Skończyłam! - uśmiechnęła się dumnie Malia. - Ile ci wyszło?
Podsunąłem jej swój zeszyt, a ona spojrzała na wynik, a później na swój.
- Tak samo - oznajmiła.
- Czyli dobrze.
Malia? :vv
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz