-Wiem przepraszam, mieliście zbyt poważne miny, a moja sztywność wzięła się z niezbyt miłego poranka wczoraj.
-A co się stało?
-Nie ważne. - zbagatelizowałam sprawę. Nikt nie może wiedzieć o mnie wszystkiego tak szybko. - oderwałam cię od czegoś?
-Surfowałem. - wyjaśnił.
-Wagaruje się co? - zapytałam ze śmiechem.
-No trochę, ale ty też nie jesteś święta bo inaczej byś siedziała teraz na matmie. - zauważył.
-Nie umiem tego przedmiotu, nie radzę sobie z nim tak samo jak z graniem na gitarze. - odparłam odgarniając mokre włosy na jedną stronę. Próbowałam zignorować fakt, że jest bez koszulki i ma lekko rozchylone usta i za wszelką cenę stawiałam się swojemu mózgowi żeby nie patrzeć. gdzieś z krzaków wyleciał Jaxx i wpadł prosto na Cama przewracając jego ciało na ziemię i liżąc go po twarzy. Zaśmiałam się cicho i odciągnęłam psa od chłopaka. - Siad Jaxx - westchnęłam z chichotem.
-Uważasz, że to zabawne?
-Zabawne uważam to, jak bardzo próbuję się od czegoś powstrzymać.
-Od czego? - zapytał.
-Od parsknięcia śmiechem. - skłamałam nadal chichocząc więc raczej nie mógł wyczuć tego kłamstwa. - Jeśli nie chcesz tu siedzieć to nie musisz.
-Wiem, ale tu masz przynajmniej cicho. - pies podszedł do Camerona i obwąchał jego ręce. Usłyszałam warczenie i zza krzaków wyszedł Rottweiler, nie lubię tej rasy kiedyś mnie taki pogryzł jak wracałam do domu wieczorem kilka lat temu i boję się tej rasy.
-Cameron możesz go uspokoić? - zapytałam drżącym głosem.
-A co?
-Boję się Rottweilerów, kiedyś ci wyjaśnię. - pisnęłam bo pies był coraz bliżej szczerząc kły albo na mnie albo na Jaxx'a ciężko stwierdzić.
<Cameron?>
środa, 10 lutego 2016
Od Katherine Cd. Camerona
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz