Idąc patrzyłem się w niebo, jednak po chwili w kogoś uderzyłem, jak się okazało była to Malia. Szybko wyciągnąłem w jej stronę rękę, tym samym chroniąc dziewczynę przed upadkiem.
- Widzę, że lubisz przewracać innych - mruknęła.
- A jakże, to moje ulubione zajęcie. - wywróciłem oczami - Poza tym nie tylko ja jestem temu winien.
- Co masz na myśli? - uniosła brew.
- To, że ty też nie patrzyłaś przed siebie, ponieważ jakbyś to robiła mogłabyś mnie ominąć - uśmiechnąłem się.
- Masz coś jeszcze do dodania Panie Filozof? - prychnęła.
- Nie, myślę, że nie.
Dziewczyna patrzyła na mnie morderczym wzrokiem.
- Co się tak patrzysz jakbyś miała mnie zabić? - zaśmiałem się - Złość piękności szkodzi.
Malia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz