środa, 17 lutego 2016

Od Andy'ego cd Sebastiana


-Przyjechałeś w końcu do nas-wyszeptałem prawie niesłyszalnie przytulając się do umięśnionej sylwetki.-Przyjechałeś do mnie.
Sebastian zaczął mnie uspokajać i zaczął gadkę o współlokatorach, na co praktycznie nie zwróciłem uwagi. Widziałem przed sobą mężczyznę jakby w różowawej aurze, z sercami dookoła. Moje marzenia senne stały właśnie przede mną.
-Dylan, Luther i Tuńczyk też już dotarli czy nie jestem jedynym spóźnialskim?-spytał z lekkim uśmiechem odwracając się do mnie.
Nie zdążyłem odpowiedzieć, zaparło mi dech w piersiach. Wyprzystojniał, i to jak. Poczułem jak zakochuję się w nim jeszcze bardziej.
-Wszyscy już są-oznajmiłem przeczesując dłonią gęste włosy.-Martwiłem się o Ciebie...eee to znaczy martwiliśmy się. -odpowiedziałem na tyle cicho, że towarzysz chyba mnie nie usłyszał.
Mimo to kontynuował.
- Które łóżko jest wolne? Nie chciałbym wepchnąć się do cudzego, tylko dojdzie do nieporozumień-spojrzał na mnie wyczekując odpowiedzi.
Westchnąwszy wskazałem na dwa łóżka nie będące piętrowymi.
-Tutaj śpi Tuńczyk i Dylan, tak czysto teoretycznie…bo Dyluś nie śpi w swoim łóżku-wyjaśniłem.-Lucek niestety jest w innym pokoju, niestety tak go przydzielili. Z kolei ja śpię na górze, dolne łóżko jest wolne.-wskazałem piętrowy mebel.-Mam nadzieję, że nie będzie ci to przeszkadzać?
-Nie, spokojnie-odpowiedział Sebastian z promiennym uśmiechem na twarzy.
Sam ten widok napawał mnie radością. Mężczyzna, bo był już zdecydowanie mężczyzną a nie chłoptasiem, postanowił się rozpakować a ja siedząc na swoim łóżku machałem w powietrzu nogami. Ciągle obserwowałem poczynania starszego, wręcz wgapiałem się w niego, przynajmniej takie było moje odczucie. Każda część garderoby należąca do brunetka chyba przez podróż pogniotła się. Gdy tylko to zauważyłem…no nie mogłem się powstrzymać. Zeskoczyłem z łóżka i siadając na podłodze zacząłem rozkładać wszystko, prostować to i składać. Sebuś spojrzał na moje wręcz mechaniczne ruchy, robiłem to za szybko jak na leniwego człowieka, o wiele za szybko.
-Andy?-usłyszałem za sobą Mamuśkę.
Odkładając ostatnią koszulkę obróciłem głowę i spojrzałem na niego.
-Co ty robisz?-spytał i miał dodać coś jeszcze, lecz zamilkł.
Może dlatego, że nieświadomie chwyciłem stos już złożonych przeze mnie ubrań i składałem je jeszcze raz? Oczywiście nie skończyło się tylko na jednej kupce, przez ręce wędrowały mi różne części garderoby w bardzo różnych kolorach. Brunet patrzył na mnie tak jakoś…dziwnie?
-Co?-odezwałem się składając coś trzymanego w dłoniach patrząc wciąż na starszego.
Spojrzałem w dół i zobaczyłem że…składam właśnie czerwone bokserki w czarne serduszka…bokserki…jego…Zapłonąłem rumieńcem i czym prędzej odłożyłem złożoną bieliznę.
-Prze…przepraszam-wybąkałem.-Mam nadzieję, że pomogłem ci nieco…
Czym prędzej czmychnąłem na swoje łóżko i schowałem się pod kołdrę. Może i było to głupie, ale…ja trzymałem jego bieliznę, JEGO BIELIZNĘ, nie spodnie ani koszulkę, BOKSERKI. To było takie, takie…aż słów mi zabrakło. Bo kto normalnie składa bieliznę? Nie, nie chodzi tu już nawet o składanie jej, tyle, że ja zrobiłem to nie ze swoją, a z JEGO, Sebastiana w którym podkochuję się dobry szmat czasu. I jak ja mam mu się teraz pokazać?
Gdy minęło koło pół godziny zdjąłem kołdrę w twarzy. W pokoju było cicho, może Sebuś sobie poszedł? Mając lekko zaparowane okulary od swojego oddechu i przesiadywania pod pierzyną nie widziałem wszystkiego tak, jak powinienem, ale no mówi się trudno. Będąc pewien, że jestem całkowicie sam zszedłem z łóżka i zacząłem myszkować w swojej szafie. Wyjąłem ubrania, które zamierzałem założyć, bo nadal byłem w tak zwanej piżamie. Mimo panującego w Hiszpanii klimatu nadal w niej spałem, zupełnie jak w domu. Chyba będzie trzeba to zmienić…Zdjąłem więc koszulkę i spodenki i będąc w samych bokserkach, ulubionych z napisem na pośladkach „Pod tymi bokserkami niespodzianka się kryje”, zacząłem zakładać skarpetki wypinając się do tyłu jak miałem z zwyczaju. Jestem sam, to czemu nie? Wciągnąłem na nogi jeansy i zarzuciłem koszulkę z różnymi emotikonami. Zdjąłem okulary i przetarłem szkiełka koszulką. Schowałem piżamę i odwróciwszy się do tyłu zamarłem. O inną szafę opierał się Sebastian…ON CAŁY CZAS TU BYŁ?? WIDZIAŁ WSZYSTKO??? Czułem jak płonie mi twarz, jednak nie mogłem się ruszyć, cały czas parząc na starszego. Osz kur…
Senastian? Biedaczek cie nie zauważył? :v

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz