-Spierdalajcie na drzewo banany prostować co wy myślicie że ja dzi*ką jestem?! - uraziło mnie to co oni powiedzieli. Wstałam i założyłam ręce. Proponować coś takiego? Każdy powinien dostać po ryju za to, a zwłaszcza Alex. ja nawet pełnoletnia nie jestem. Może i są przystojni ale to nie znaczy, że se wszystko mogą. Stanęłam oko w koko z wyższym niebieskookim i strzeliłam mu w policzek . - Ja mogę robić różne głupoty, ale traktować jak dziwkę nikt mnie nie będzie. Ja mam honor. - syknęłam, wyminęłam ich i poszłam pod szkołę gdzie zebrało się duże zbiorowisko ludzi, no tak pewnie Jaxx dojechał. Jak zwykle otworzył klatkę i biegał już na zewnątrz samochodu. Kierowca próbował go zatrzymać.
-Proszę się nie trudzić on już taki jest. - zachichotałam. - Jaxx do mnie. - pies grzecznie podbiegł i usiadł mi przy nodze.
-Proszę bo bardziej pilnować to jest szatan wcielony.
-Szczeniak w dorosłym psie najwyżej - zaśmiałam się klepiąc psa w głowę.
~*~
Po grubszym ogarnięciu się. usiadłam na łóżku z Jaxx'em. Nie wierzę... ja się szanuję nie puszczam się z nikim, a ci mnie wzięli za dzi*kę. Ja nie potrzebuję żeby się z kimś macać, ja liczę tylko na związki a potem co wyjdzie w praniu to już nie wiadomo. Jaki to trzeba mieć tupet żeby o coś takiego pytać. Zbliżała się pora kolacji więc ubrałam szorty, bokserkę i długi sweterek z rękawami 3/4. Odnalazłam stołówkę i zajęłam stolik przy oknie skąd był cudowny widok na plażę. Kiedy rozległy się śmiechy o drzwi odwróciłam głowę w tamtą stronę. No tak. Ta czwóreczka. Czemu Cameron wydawał mi się inny od nich nie wiem. Wróciłam do podziwiania widoczku za oknem z postanowieniem, że muszę wyjść na klify na zachód słońca porobię parę zdjęć.
<Cameron?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz