czwartek, 18 lutego 2016

Od Sebastiana cd Andy'ego

Sebastian patrzył zaskoczony na bardziej czerwoną od homara spieczonego na słońcu twarz Andy'ego z widocznym przerażeniem w błękitnych oczach za szkiełkami okularów. Chłopak stał wryty w ziemię jak ten słup soli i patrzył na starszego, od czasu do czasu lekko drżąc. Mężczyzna był naprawdę zdziwiony zachowaniem Haribo. Gdyby byli obcymi osobami, które nic o sobie nie wiedzą i nie znają nawet swoich imion, nie dziwiłby się, ale przecież są przyjaciółmi, i to przyjaciółmi z korzyściami, więc nie powinien się wstydzić pokazać Sebastianowi w bokserkach, całkiem seksownych bokserkach.
- Andy? Wszystko gra? - spojrzał zaniepokojony na chłopca, po czym odepchnął się ramieniem od szafy, o którą wcześniej się opierał i podszedł do niego spokojnie jak do spłoszonego zwierzaczka, uroczego, słodkiego kotka. Dotknął delikatnie dłonią jego zarumienionego policzka i nabrawszy pewności, że nie ucieknie, objął Andy'ego i przytulił do swojego torsu. - Nie musisz się mnie bać ani stresować w moim towarzystwie - szepnął łagodnym, ojcowskim głosem, mocniej zaciskając ramiona, aczkolwiek tak, aby nie udusić Andy'ego. Musnął lekko ustami szyję młodszego i oparł brodę na jego barku. - Poza tym masz całkiem zgrabny tyłeczek - zaśmiał się radośnie, próbując obrócić sytuację w żart, żeby odstresować biedaka, który nie wiedzieć czemu zachowywał się, jakby zamiast Sebastiana stał tu jakiś seryjny morderca z siekierą albo piłą mechaniczną. - Hej, Andy, pójdziemy na plażę? - odsunął się od chłopca, zmieniając temat. Nie chciał martwić młodego. Armstrong był jak typowa mama biorąca na siebie cały ciężar, robiąca wszystko, aby jej dzieciom żyło się dobrze, kochająca bez względu na wszystko. Aż dziw, że tak silny instynkt przypadł mężczyźnie, który w dodatku nigdy nie będzie miał żony ani dzieci i to z bardzo prostych powodów, wolał przedstawicieli płci przystojnej. Jak to jest, że geje to ci najlepsi faceci? Aż żal kobiet. Taka dama znajduje perfekcyjnego mężczyznę, zakochuje się, myśli, że uczucie jest odwzajemnione, gdyż on troszczy się o nią, opiekuje się, traktuje niczym boginię, a wychodzi, że utknęła w friendzone z homoseksualistą. Trzeba mieć pecha, żeby w taki sposób pozwolić złamać sobie serce.
Sebastian nie czekał na zgodę towarzysza i żwawo złapał go za rękę, po czym energicznym krokiem wyszedł wraz z Andy'm na korytarz. Zamknął drzwi i z radosnym uśmiechem ruszył przed siebie, aby dzięki pomocy okularnika przedrzeć się przez labirynt korytarzy i dotrzeć do wyjścia. Plaża nie była daleko, zaledwie dziesięć minut z buta. Już spod budynku można było poczuć chłodną bryzę dzienną ciągnącą od wody w kierunku lądu. Przyjemnie uderzała w rozgrzaną od słońca twarz i schładzała skórę oraz targała włosami na wszystkie strony, a im bliżej brzegu, tym silniejsza była. Przy wyjściu Sebastian oraz Andy wpadli na Luther'a. Przytulasów i śmiechów końca było, a co za przedstawienie się odbyło, gdy owe trio znalazło jeszcze Dylana oraz Tuńczyka. Istny armagedon szczęścia. Spędzili ze sobą trochę czasu, lecz potem towarzystwo się rozeszło. Oczywiście Sebuś nie pozwolił Andy'emu mu zniknąć wraz z pozostałą trójką. Z uśmiechem szedł obok chłopca wzdłuż linii brzegu, splótłszy z nim palce dłoni.

<Andy?>

środa, 17 lutego 2016

Od Andy'ego cd Sebastiana


-Przyjechałeś w końcu do nas-wyszeptałem prawie niesłyszalnie przytulając się do umięśnionej sylwetki.-Przyjechałeś do mnie.
Sebastian zaczął mnie uspokajać i zaczął gadkę o współlokatorach, na co praktycznie nie zwróciłem uwagi. Widziałem przed sobą mężczyznę jakby w różowawej aurze, z sercami dookoła. Moje marzenia senne stały właśnie przede mną.
-Dylan, Luther i Tuńczyk też już dotarli czy nie jestem jedynym spóźnialskim?-spytał z lekkim uśmiechem odwracając się do mnie.
Nie zdążyłem odpowiedzieć, zaparło mi dech w piersiach. Wyprzystojniał, i to jak. Poczułem jak zakochuję się w nim jeszcze bardziej.
-Wszyscy już są-oznajmiłem przeczesując dłonią gęste włosy.-Martwiłem się o Ciebie...eee to znaczy martwiliśmy się. -odpowiedziałem na tyle cicho, że towarzysz chyba mnie nie usłyszał.
Mimo to kontynuował.
- Które łóżko jest wolne? Nie chciałbym wepchnąć się do cudzego, tylko dojdzie do nieporozumień-spojrzał na mnie wyczekując odpowiedzi.
Westchnąwszy wskazałem na dwa łóżka nie będące piętrowymi.
-Tutaj śpi Tuńczyk i Dylan, tak czysto teoretycznie…bo Dyluś nie śpi w swoim łóżku-wyjaśniłem.-Lucek niestety jest w innym pokoju, niestety tak go przydzielili. Z kolei ja śpię na górze, dolne łóżko jest wolne.-wskazałem piętrowy mebel.-Mam nadzieję, że nie będzie ci to przeszkadzać?
-Nie, spokojnie-odpowiedział Sebastian z promiennym uśmiechem na twarzy.
Sam ten widok napawał mnie radością. Mężczyzna, bo był już zdecydowanie mężczyzną a nie chłoptasiem, postanowił się rozpakować a ja siedząc na swoim łóżku machałem w powietrzu nogami. Ciągle obserwowałem poczynania starszego, wręcz wgapiałem się w niego, przynajmniej takie było moje odczucie. Każda część garderoby należąca do brunetka chyba przez podróż pogniotła się. Gdy tylko to zauważyłem…no nie mogłem się powstrzymać. Zeskoczyłem z łóżka i siadając na podłodze zacząłem rozkładać wszystko, prostować to i składać. Sebuś spojrzał na moje wręcz mechaniczne ruchy, robiłem to za szybko jak na leniwego człowieka, o wiele za szybko.
-Andy?-usłyszałem za sobą Mamuśkę.
Odkładając ostatnią koszulkę obróciłem głowę i spojrzałem na niego.
-Co ty robisz?-spytał i miał dodać coś jeszcze, lecz zamilkł.
Może dlatego, że nieświadomie chwyciłem stos już złożonych przeze mnie ubrań i składałem je jeszcze raz? Oczywiście nie skończyło się tylko na jednej kupce, przez ręce wędrowały mi różne części garderoby w bardzo różnych kolorach. Brunet patrzył na mnie tak jakoś…dziwnie?
-Co?-odezwałem się składając coś trzymanego w dłoniach patrząc wciąż na starszego.
Spojrzałem w dół i zobaczyłem że…składam właśnie czerwone bokserki w czarne serduszka…bokserki…jego…Zapłonąłem rumieńcem i czym prędzej odłożyłem złożoną bieliznę.
-Prze…przepraszam-wybąkałem.-Mam nadzieję, że pomogłem ci nieco…
Czym prędzej czmychnąłem na swoje łóżko i schowałem się pod kołdrę. Może i było to głupie, ale…ja trzymałem jego bieliznę, JEGO BIELIZNĘ, nie spodnie ani koszulkę, BOKSERKI. To było takie, takie…aż słów mi zabrakło. Bo kto normalnie składa bieliznę? Nie, nie chodzi tu już nawet o składanie jej, tyle, że ja zrobiłem to nie ze swoją, a z JEGO, Sebastiana w którym podkochuję się dobry szmat czasu. I jak ja mam mu się teraz pokazać?
Gdy minęło koło pół godziny zdjąłem kołdrę w twarzy. W pokoju było cicho, może Sebuś sobie poszedł? Mając lekko zaparowane okulary od swojego oddechu i przesiadywania pod pierzyną nie widziałem wszystkiego tak, jak powinienem, ale no mówi się trudno. Będąc pewien, że jestem całkowicie sam zszedłem z łóżka i zacząłem myszkować w swojej szafie. Wyjąłem ubrania, które zamierzałem założyć, bo nadal byłem w tak zwanej piżamie. Mimo panującego w Hiszpanii klimatu nadal w niej spałem, zupełnie jak w domu. Chyba będzie trzeba to zmienić…Zdjąłem więc koszulkę i spodenki i będąc w samych bokserkach, ulubionych z napisem na pośladkach „Pod tymi bokserkami niespodzianka się kryje”, zacząłem zakładać skarpetki wypinając się do tyłu jak miałem z zwyczaju. Jestem sam, to czemu nie? Wciągnąłem na nogi jeansy i zarzuciłem koszulkę z różnymi emotikonami. Zdjąłem okulary i przetarłem szkiełka koszulką. Schowałem piżamę i odwróciwszy się do tyłu zamarłem. O inną szafę opierał się Sebastian…ON CAŁY CZAS TU BYŁ?? WIDZIAŁ WSZYSTKO??? Czułem jak płonie mi twarz, jednak nie mogłem się ruszyć, cały czas parząc na starszego. Osz kur…
Senastian? Biedaczek cie nie zauważył? :v

wtorek, 16 lutego 2016

Od Alexisa - c.d Dylana

Kiedy tylko powiedział, że chce ze mną się wykąpać, natychmiastowo się uśmiechnąłem. Będę miał towarzystwo. Wszedł do łazienki pierwszy, a ja tuż za nim. Zamknąłem drzwi i zakluczyłem je. A ten już zdążył się rozebrać i wtargnąć do wanny, w której była woda. Spojrzał na mnie, po czym zaczął jęczeć.
- Alcioooo~! – jęknął. – Na co czekasz? – spytał słodko.
Spojrzałem na niego. Dobra, lepiej jak się zacznę rozbierać, bo on nie da mi spokoju, że wciąż siedzę w ciuchach. Ściągnąłem z siebie bokserki i podkoszulek, po czym wszedłem do wanny, siadając za młodszym, którego niemalże od razu przytuliłem do siebie. Oparłem podbródek o jego ramię. Woda wciąż się lała do wanny, siedzieliśmy przez chwilę w ciszy, aż usłyszałem, że do pokoju ktoś wszedł. Słychać było śmiechy chłopaków, czyli tacy śmieszkowie tutaj weszli. Ciekawe co ich bawiło, ale dobra, mniejsza z tym.
- Dylciu… - zacząłem patrząc na niego.
Spojrzał na mnie niepewny tego, co chcę uczynić. Cmoknąłem go w policzek.
- Śpisz ze mną? – spytałem.
- Zobaczę. – odparł uśmiechając się słodko.
„Oh, jaki on ma słodki uśmiech! Nie zważałem na to nigdy, ale teraz widzę ile ma uroku w sobie!” zaśmiałem się i wziąłem gąbkę do ręki. Nalałem na nią płyn, już miałem zacząć myć ciało niższego, ale on mi odebrał gąbkę. Odwróci się do mnie i zaczął namydlać moje ciało. Tak sam z siebie zaczął to robić, nie przeszkadza mi to, ale… W końcu to robił DYLAN, a to nie było codzienne. Oparłem się o wannę, przez co nieco się osunąłem, a ten zaczął spłukiwać ze mnie pianę. Spojrzałem na niego, złapałem go za nadgarstek i lekko pociągnąłem w swoją stronę. Podniosłem się i złożyłem delikatny pocałunek na jego ustach, po czym odebrałem młodszemu gąbkę. Patrzył na mnie nieco zdziwiony, a ja zacząłem myć jego ciało.
Dość szybko mi to poszło i spłukałem z niego pianę. Chłopak wciąż był obrócony w moją stronę. Uśmiechnął się lekko. Odłożyłem gąbkę na miejsce, po czym wstałem i wyszedłem z wanny. Wytarłem swoje ciało i założyłem bokserki. A on? Nic. Siedział nadal w wannie. Schyliłem się do niego i złapałem go za ramię, aby się ocknął, ale nadal nie reagował. Wyciągnąłem go z wanny i wytarłem.
- Ubierz się. – powiedziałem.
Spojrzał na mnie i sięgnął po swoje bokserki i mój podkoszulek, założył to na siebie i uśmiechnął się słodko. Czyli zostałem bez górnych partii ubrań, nieźle. Zabrałem się za mycie swoich zębów, ale gdy poczułem, że na moje plecy rzucił się młodszy, to zacząłem się śmiać i na chwilę zaprzestałem tej czynności. Jednak już po chwili zacząłem kontynuować, wyplułem pianę z buzi i opłukałem, po czym wytarłem twarz w ręcznik. Odwiesiłem na miejsce i wyszedłem, z Dylanem na plecach, z łazienki. W pokoju siedziała pozostała trójka, która rozmawiała na każdy temat, co tu robić później, ale zauważyli nas i temat się zmienił. Jednak zignorowałem ich i jakoś „odczepiłem” od swoich pleców chłopaka, którego usadowiłem na swoim łóżku, a sam znalazłem się za nim. Oparłem się wygodnie o zimną ścianę, po czym spojrzałem na resztę.
- To kto zamierza to zrobić? – spytał Lucek.
Wszyscy spojrzeli na siebie, a ja objąłem Dylana w pasie, rozszerzyłem nogi, aby mógł siedzieć między nimi i przyciągnąłem do siebie.
- Ja mogę. – powiedziałem. – Jednak w swoim czasie.
Chłopacy zaczęli się śmiać, oprócz Dylana, który nie wiedział o co chodziło, później mu powiem. Uśmiechnąłem się i mocniej go przytuliłem. „Ja się za to mogę zabrać, ale w swoim czasie, nikt inny tego nie musi robić.”
- Śpisz ze mną? – wyszeptałem młodszemu do ucha. „Mam nadzieję, że się zgodzi… W końcu on jest taki słodki podczas snu, że aż chciałoby się go wycałować od góry… do samego dołu…”
Dylan wyrwał się z mojego uścisku, tym samym obrócił się w moją stronę, tak, żeby na mnie spojrzeć. „Ciekawe co on kombinuje…”

Dylciu? Co kombinujesz?

Od Dylana cd. Alexisa

- A-Alcio… Przestań… - wysapałem, śmiejąc się przy tym. Wiedziałem, że jeśli chłopak będzie robił tak dalej, to wreszcie nie wytrzymam i się po prostu nasikam na pościel.
Tuńczyk jednak tego nie wiedział i był głuchy na me prośby i kontynuował swoją piekielną torturę, a ja zwijałem się pod nim ze śmiechu. Jednak w końcu przestał, na co odetchnąłem z ulgą, a ten ugryzł mnie w policzek, jak to miał już w zwyczaju. Kiedy robił mi to po raz pierwszy, myślałem, że przyjaźnie się z jakimś kanibalem i uciekłem do Andy’iego, by mnie uratował przed tym zombie. Jednak po dłuższym czasie się do tego przyzwyczaiłem, a Alcio nie zjadł jeszcze mojego mózgu.
Ale i tak cały czas byłem na baczności.
Przytuliłem się do chłopaka, chcąc się uspokoić po ataku na moją osobę. Jego zapach, zapach jego perfum, płynu w jakimś się mył, proszku do prania dla jego ubrań… Nie wiedziałem dlaczego, ale odprężało mnie to. Nawet bardzo.
Dlatego jęknąłem cicho, kiedy ten się ode mnie odsuną, wstając z łóżka. Moja żyjąca meliska sobie poszła! I co ja teraz pocznę?!
- Idę się wykąpać – zakomunikował po czasie. – Idziesz ze mną, czy wolisz się z kimś innym wykąpać? – spytał, a jego glos drastycznie się zmienił, nie wiedziałem, dlaczego. Zrobiłem coś źle? Znowu? Dylan, ale z ciebie głupek! Ranisz jedynie swoich przyjaciół. Ranisz Alcia!
Jak możesz?!
- Chce z tobą! – powiedziałem, może nawet za entuzjastycznie.
I za głośno.
Chłopak spojrzał na mnie z lekka zdziwionym wzrokiem, ale zaraz po tym zaczął się śmiać. Byłem wtedy śmieszny? Poprawiłem mu humor?! Dobra, to się liczyło! Nic inne! Tylko to!
Dylan, jesteś geniuszem.
Weszliśmy do łazienki, po czym Alcio zamknął za nami drzwi na zamek. Podszedłem do wanny i odkręciłem kran, wpuszczając ciepłą wodę, przy tym nalewając trochę płynu, aby na wierzchu zrobiła się piana. Rozebrałem się i wszedłem jako pierwszy do wanny.
Spojrzałem w stronę Tuńczyka, który nic jeszcze nie ściągnął.
NIC.
- Alcioooo~! – jęknąłem. – Na co czekasz? – spytałem słodko.

Alcio? No, na co czekasz? On czeka :<

poniedziałek, 15 lutego 2016

Od Alexisa - c.d Dylana


- A wy czemu mi nie pomagacie, tylko siedzicie cicho? – spytał resztę grupy, chyba się obrazi. – Jasne, róbcie sobie jaja z biednego Dylana, bo czemu nie – fuknął. Chciałem wstać, ale ja jeszcze bardziej zacisnąłem swoje dłonie jego talii. – Tuńczyku, puść mnie~~! – jęknął, tym samym błagając mnie, bym go wypuścił „z więzienia”, jednak ja nic z tego nie zrobiłem, jedynie się uśmiechnąłem łobuzersko. Chciał ze mnie zejść, przez co zaczął się wiercić, a ja jedynie cicho syknąłem, a reszta zaczęła się śmiać. Zaprzestał się wiercić, po czym spojrzał na mnie, był zdziwiony.
– Um… Alcio? Stało się coś? - spytał z troską.
„A to, że mi stanie przez Ciebie to jest wytłumaczenie? Problem w moich spodniach to będzie twoja sprawka” Spojrzałem na niego i pokręciłem przecząco głową, nie musi jeszcze wszystkiego wiedzieć… Reszta chłopaków patrzyli na nas ze śmiechem w oczach.
- Szykuje się ostra noc. – usłyszałem śmiech Lućka.
Zignorowałem go i puściłem młodszego, który nawet nie zszedł ze mnie. Wciąż patrzył się, jakby się zmartwił. Zaśmiałem się krótko i znowu go objąłem. On mnie załamuje, może nic nie odwali… Nie wiem, ale jedno wiedziałem doskonale. Było ciepło, więc może zamoczymy się w wodzie, przy której byliśmy. Zrzuciłem z siebie chłopaka i wstałem, po czym wziąłem go na ręce. Spojrzał na mnie niepewnie, przy czym zadał pytanie co robię. Jednak nie odpowiedziałem. Powoli kierowałem się w kierunku wody, chłopacy wiedzieli co zamierzam uczynić, ale Dylan nie, do momentu kiedy woda zaczęła dotykać jego pleców, które były przysłonięte koszulką. Zaczął momentalnie piszczeć. Uśmiechnąłem się szeroko i ruszyłem jeszcze dalej, woda dopiero była na wysokości mojego brzucha, aż w końcu zacząłem kucać, a na końcu wrzuciłem go do wody. Szybko wynurzył się spod wody, szybko podszedłem do niego, wziąłem go na ręce. Wyglądał w tym momencie jak szczur, jeszcze zaczął mnie bić za to co zrobiłem. No i darł się, że nie mam tak robić. Wyślizgnął się z moich rąk, szybko znalazł się za mną, a ja, nim cokolwiek zrobiłem, znalazłem się pod wodą, jeszcze młodszy usiadł sobie na moich ramionach, a rękoma przytrzymywał moją głowę. Ciekawe jak zareaguje, gdyby mnie „przypadkiem” podtopił. Można spróbować. Początkowo „próbowałem” się wynurzyć, ale nie mogłem, więc ustałem. Słyszałem zaniepokojenie w głosie młodszego, prawie zszedł z moich barków, a ja w tym momencie się podniosłem. Niemal spadł, ale ostatecznie został tam gdzie siedział. Uśmiechnąłem się szeroko. Odchyliłem głowę do góry.
- ALCIO! NIGDY WIĘCEJ! – wydarł się i zaczął bić mnie po twarzy, na co syknąłem. – Masz za swoje!
Bez jakiegokolwiek słowa ruszyłem w stronę akademika. Nie chciało mi się siedzieć, zresztą, byłem cały przemoczony, więc lepiej się przebrać. Dobrze, że reszta się nie dołączyła do podtapiania mnie, inaczej by to się skończyło jeszcze gorzej.
- Gdzie idziemy? – spytał chłopak, który siedział na moich barkach.
- Do akademika. – powiedziałem.
~
Przez resztę drogi nikt się nie odzywał, jedynie w pokoju zaczęliśmy rozmawiać na temat udawania, że umarłe. Zacząłem się śmiać. Przytuliłem, jeszcze nieco nagie ciało, Dylana, który był w samych bokserkach, pomijam, że ja też siedziałem w samych bokserkach… Siedzieliśmy na łóżku młodszego, rozmawialiśmy jeszcze chwilę, aż do pokoju wszedł Andy, bez dwójki, powiedział, że zapomniał czegoś, ale to wziął i poszedł. Spojrzałem na zamykane drzwi, a gdy się upewniłem, że nikt nie wejdzie, natychmiastowo rzuciłem się na młodszego, którego zacząłem gilgotać, a ten się śmiał w niebogłosy.
- A-Alcio… Przestań… - wysapał śmiejąc się.
Jednak tego nie uczyniłem i kontynuowałem… W końcu przestałem i cmoknąłem go w policzek, a raczej ugryzłem. Lubiłem to robić, a on wtedy się dziwnie na mnie patrzył, w tym przypadku było tak samo. W sumie obawiałem się tylko jednej rzeczy, że w końcu zacznę go traktować poważnie. Eh… Tego nie chciałem, a on? Nie, nie spytam go o to teraz… Z moich rozmyśleń wyrwało mnie przytulenie się chłopaka do mojego ciała. Leżałem na jego łóżko, z nim na sobie, więc no.
- Idę się wykąpać. – zakomunikowałem. – Idziesz ze mną, czy wolisz się z kimś innym wykąpać? – spytałem, a mój głos nieco się, zasmucił? Eh… „Po co ja go o to pytam? Pewnie i tak woli się kąpać z Sebastianem… A może się zgodzi?”
Dylciu? Alcio tego nie potrafi, nie potrafi mieć twardej ręki do tego słodziaka ;_;

Od Dylana cd. Alexisa

- Rumienisz się? – usłyszałem jego pytanie, a następnie jego śmiech. To nie było śmieszne! Moje policzki się paliły, paliły mnie żywym ogniem! Albo i nie żywym. Ale nie ważne!
- N-nie rumienie – powiedziałem, lekko się jąkając, chociaż nie za bardzo wiedziałem dlaczego. Czułem jedynie jakieś dziwne uczucie w brzuchu, jakbym miał tam postawioną kuchenkę, a na niej czajnik z gotującą się wodą (co to za porównania ja się pytam). Chociaż mnie to nie paliło, raczej łaskotało.
Chociaż przez chwilę się balem, że zwrócę moją kolacje na koszulkę Alcia. I miałby focha jak wtedy, gdy wszedłem do jego sypialni jak był z jakimś gościem. Jakimś Edwardem czy jakoś tak. Bawili się w policjanta i złodzieja, jak to mówiła moja mama, a ja nawet nie wiedziałem co to znaczy, jak zwykle. Ale reszta grupy mi powiedziała, że postąpiłem bardzo źle i nie powinienem tego robić.
Ale ja nawet nie wiedziałem, co takiego zrobiłem.
Bo to nie przeze mnie miał następnego dnia znamię pijawek… Prawda? BOŻE PRZEBACZ!
- Tak? – uśmiech nie schodził z ust mojego kolegi… E, boje się? – A ja widzę wypieki na twojej białej twarzyczce – zaczął się ze mną droczyć starszy, na co ja pisnąłem i szturchnąłem go w ramie.
- Alcio nooo~ - jęknąłem, chowając głowę, przytulając się do torsu chłopaka o błękitnej czuprynie. – Dlaczego mi to robisz? – burknąłem, chcąc uspokoić swoje policzki, ale bardziej swój oddech, który stal się jakoś dziwnie płytki, jakbym przebiegł jakiś maraton. A może tak naprawdę snie na jawie i naprawdę biegnę na jakiś zawodach?
A, nie, Dylan. Przecież ty nienawidzisz wuefu.
A gdzie tu dopiero bieganie.
- A wy czemu mi nie pomagacie, tylko siedzicie cicho? – spytałem obrażony na resztę grupy. – Jasne, róbcie sobie jaja z biednego Dylana, bo czemu nie – fuknąłem i już chciałem wstać, ale Alcio jeszcze bardziej zacisnął swoje dłonie na mojej talii. – Tuńczyku, puść mnie~~! – jęknąłem, błagając starszego, by oddały mi moją wolność. Jednak nic takiego się nie stało, a Tuńczyk jedynie uśmiechnął się jakoś dziwnie. Chciałem z niego zejść, przez co zacząłem się wiercić, a ten jedynie syknął cicho, a reszta zaczęła się śmiać. Zaprzestałem swoich poczynań, spoglądając na niego z lekka zdziwiony. – Um… Alcio? Stało się coś? - spytałem z troską.

<Alcio? Weź go jakoś uspokój, czy coś, bo ci zaraz stanie x’D. To dziecko potrzebuje twardej ręki :’) )

Ankieta

Jakoś nie mogę dodać ankiety na bloga, więc ankieta będzie w tym oto poście, a pytanie jest takie:

"Czy zmienić tematykę bloga"

Piszcie w komentarzu "Tak", lub "Nie". Ankieta będzie trwała do jutra do 18.